Mroźny poranek

 

Do tej sesji podjęta była kolejna próba, jak dobrze pamiętam druga. Plany były by wstać wcześnie rano a według scenariusza miała być mgła i “moody” klimacik. Wstaliśmy, mgły nie było, ale za to jeden z pierwszych mroźnych poranków. Chwila zwątpienia… ale nie! Wstaliśmy – działamy. Jak ja się cieszę, że taka decyzja zapadła, bo klimat cudowny, miejsce wspaniałe, a oni… jak zawsze petarda!

Karolina i Norbert potrafili przekonać mnie do tego, że warto wstać rano i tworzyć (a ja naprawdę o takiej porze mało “trybię”). Spotkanie z nimi zawsze obfituje w cuuudne perełki. Tym razem nie było inaczej, wspaniale przygotowani i rozbudzeni dali czadu. Czy Wy widzicie tę piękną sukienkę? Te niezwykłe płaszcze? Ten własnoręcznie pleciony bukiet oraz zrobione przez Karolinę łapacze? Ja na to ciągle spoglądam i mój zachwyt nie słabnie.

Zimno nie przeszkadzało, burczenie w brzuchu też nie dało rady ich zdekoncentrować! Wyszło bosko :)