Sesja ślubna nad morzem

Często martwimy się o pogodę na umówiony termin sesji, a co dopiero jak trzeba faktycznie pokonać kilkaset kilometrów by na nią dotrzeć. Ale wiecie co? Zwykle to jest tak, że jak nie pada okrutnie, to wszystko da się zrobić i efekty są super. W drodze na spotkanie z Kasią i Kubą, raz niebo zakrywały burzowe chmury a raz słońce mnie dosłownie oślepiało. Bardziej chyba mnie martwiło to słońce, bo w takim świetle ciężko się pracuje i efekt nie taki jakiego ja od siebie oczekuję… Jednak, na miejscu okazało się, że warunki są super – chmury ładnie rozpraszały nam ostre jeszcze wrześniowe słoneczko. Natomiast w momencie dotarcia w miejsce, które pokazuję poniżej (wcześniej byliśmy w okolicach klifu Orłowo), granatowe chmury wprawiły mnie w zachwyt! 

Kasia i Kuba zaufali mi i mimo wcześniejszych obaw (już na sesji narzeczeńskiej), że oni nie potrafią, źle wychodzą i inne takie małe ściemy 😉 czuli się komfortowo i byli skłonni wejść, gdzie tylko poprosiłam by mieć fajne zdjęcia – takie pary uwielbiam. Ba! Chciałam już nawet kończyć w pewnym momencie a oni czy na pewno, że nie są zmęczeni, możemy jeszcze coś porobić… Jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawiły się mi w głowie kolejne pomysły. Z efektów tego spotkania jestem bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że i w tym roku wybiorę się na jakieś plenery nad naszym Bałtykiem.